|

Miłość, która przetrwała wojnę

Wkrótce Walentynki, z tej okazji dzielę się z Wami moim największym skarbem – listami mojego Tatusia Franciszka do Mamusi Stanisławy, z czasów II wojny światowej.

Pisali do siebie w czasie wojny, kiedy jeszcze nie byli małżeństwem – po prostu byli młodymi ludźmi, których łączyła ogromna tęsknota i uczucie. Tatuś nie pisał zwykłych wiadomości – przelewał swoje myśli na papier wierszem, każdy list niósł nadzieję i ciepło.

Trzeba pamiętać, że w tamtym czasie, nie każdy mieszkaniec wsi dobrze radził sobie z czytaniem, a co dopiero mówić z pisaniem. Moi rodzice szkołę oboje ukończyli z wyróżnieniem, co pozwoliło im na pisanie takich pięknych listów.

Na pożółkłych kartkach widać nie tylko staranne litery, ale też pieczątki i numer poczty polowej. Bo listy były przesyłane bez kopert i składane w taki specjalny sposób, przypominający sztukę origami. Listy te przetrwały 80 lat, schowane w szufladzie stołu, który zresztą zrobił tatuś i który do dziś jest użytkowany, stając się prawdziwym dowodem miłości – pięknym i cennym rodzinnym skarbem. 

Dziś, wiadomości w telefonie można skasować w kilka sekund. Te listy – z wierszami, pieczątkami, starannym pismem – zostały na dłużej.

Niech i Wasze Walentynki będą pełne słów, które zostają w sercu na lata.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *