O uczeniu się pieśni tradycyjnych

W związku z tym, że realizuję program NIKiDW „Mistrz – Uczeń”, coraz częściej publikuję i udostępniam w sieci nagrania oraz inne materiały. Zdarza się, że osoby obserwujące mój profil pytają o teksty pieśni, nuty czy płyty. Cieszy mnie zainteresowanie, ale zaskakuje, jak wielu chciałoby mieć wszystko gotowe.
A przecież pieśń nie jest towarem, lecz drogą.
Trzeba ją przeżyć, przepisać, powtórzyć — słowo po słowie, dźwięk po dźwięku. Nic, co ma wartość, nie przychodzi darmo.
Mam szczęście, że spotkałam taką uczennicę, która to rozumie.
Jest nią  Aleksandra Suchowiecka — cierpliwa, dociekliwa, wierna tradycji. Szuka, zapisuje, uczy się u źródła, zachowując ducha regionu i szacunek dla tych, od których pieśń pochodzi.
A ci, którzy szukają łatwych skrótów, często nie wiedzą, że wraz z tą łatwizną tracą coś cennego — dotyk tajemnicy, zapach źródła, ciszę między słowami.
Nie wszystko musi być łatwe i dostępne jednym kliknięciem.
Czasem warto po prostu usiąść, wsłuchać się i spisać.
Bo dopiero wtedy pieśń naprawdę zaczyna żyć — w nas.
Jestem zwolenniczką przekazywania pieśni tradycyjnych, zawłaszcza ludowych w bezpośrednim kontakcie, tak jak uczono się ich dawniej — z ust do ust, z serca do serca. To w spotkaniu, we wspólnym śpiewie i słuchaniu kryje się ich prawdziwa siła. Nie jestem zwolenniczką zapisywania pieśni ludowych za pomocą nut — bo zbyt często to, co żywe i niepowtarzalne, ginie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *