Poświęcenie wianków na zakończenie oktawy Bożego Ciała
Zwyczaj święcenia wianków na zakończenie oktawy Bożego Ciała to stara tradycja ludowa, która wciąż jest żywa w wielu polskich parafiach. Oktawa Bożego Ciała trwa osiem dni – od uroczystości Bożego Ciała do kolejnego czwartku. W ten ostatni dzień wierni przynoszą do kościoła małe wianki uplecione z ziół i kwiatów.
Wianki najczęściej pleciono z ziół, które już w tym czasie zaczynały rosnąć na polach, łąkach i w ogródkach. Używano na przykład:
- Mięty – znanej z właściwości leczniczych,
- Kopru – który miał przynosić zdrowie,
- Bylicy – uznawanej za roślinę ochronną,
- Ruty – chroniącej przed złym spojrzeniem,
- Rozmarynu, macierzanki, dziurawca, krwawnika, rumianku, melisy – które używane były w medycynie ludowej,
- Kwiatów polnych – takich jak maki, chabry, kąkole.
Wianki były małe, okrągłe, często ozdobione kolorową wstążką. Pleciono je z myślą o Bożym błogosławieństwie i ochronie domu.
W moim domu ten zwyczaj miał szczególne znaczenie. Moja mamusia zawsze wiła wianki własnoręcznie – z ogromną starannością i sercem. Co ważne, każdy wianek był upleciony tylko z jednego rodzaju ziela – na przykład cały z mięty, cały z ruty albo cały z rozmarynu. Nie mieszała ziół ze sobą, wierząc, że siła jednego ziela w skupieniu jest większa.
Mamusia zawsze przygotowywała nieparzystą liczbę wianków – trzy, pięć, siedem, a czasem nawet dziewięć. Nigdy parzystą – bo według starego wierzenia parzysta liczba mogła przynieść nieszczęście. Wianki nieparzyste były „szczęśliwe” – miały lepiej chronić dom, rodzinę i obejście.
Po poświęceniu przez księdza, wianki zabierano do domu. Ich miejsce nie było przypadkowe:
- Wieszano je nad drzwiami lub przy obrazach świętych – miały chronić dom przed burzami, pożarem, chorobami i wszelkim złem.
- Zawieszano w oborze lub stodole – by zapewnić zdrowie zwierzętom i dobry urodzaj.
- Suszono i trzymano przez cały rok – zioła z poświęconych wianków wykorzystywano w domowym leczeniu: do naparów, kąpieli, przykładania na bolące miejsca.
- Palono podczas burzy lub większych świąt – wierzono, że dym ma moc ochrony przed piorunami i złymi mocami.
Zwyczaj ten łączył w sobie głęboką wiarę i codzienne potrzeby. Wianki nie były tylko ozdobą – były znakiem Bożej opieki, natury i troski o rodzinę.
Tak jak kiedyś czyniła mamusia, tak ja i moje siostry, nadal wijemy wianki i po poświęceniu zawieszamy je nad drzwiami wejściowymi. Być może czynimy to z innym przekonaniem i wiarą w moc tych wianków, jednak wciąż dbamy o to, aby tradycja nie zaginęła.



