TRADYCJA MA SWÓJ CZAS: Zapusty i Kusaki na Roztoczu i u Lasowiaków

Denerwuje Was, gdy ktoś świętuje „Kusaki” na dwa tygodnie przed czasem? Nie jesteście sami! Zarówno na Roztoczu Zachodnim, jak i w sercu Sandomierskiej Puszczy, porządek w kalendarzu był rzeczą świętą. Doskonale pamiętam, kiedy i jak świętowano tzw. Ostatki i Kusaki. Wiele słyszałam też opowieści na ten temat od najstarszych mieszkańców tych regionów.
🔹 ZAPUSTY/OSTATKI – to nie jest cały karnawał, ani cały luty! Zapusty zaczynają się dopiero w Tłusty Czwartek. To wtedy wjeżdżają pączki, chrust i zaczyna się huczne pożegnanie z mięsem, które trwa, aż do północy we wtorek.
🔹 KUSAKI – to nazwa zarezerwowana wyłącznie dla OSTATNIEGO WTORKU przed Popielcem. To ten „kusy”, krótki czas przed wielką ciszą. To dzień kulminacji: najwyższych skoków „na len i konopie”, ciągnięcia kloca i najtłustszej jajecznicy, ale o tym innym razem. ,,Kusy” – tak nazywano diabła, który kusił ludzi szeptem, obietnicą, plątał ludziom ścieżki. Ale to nie był całkiem zły diabeł. To był młody diabeł, najczęściej bez ogona, taki trochę śmieszny, trochę psotny. Nic dziwnego, że powracający z karczmy, nieraz widzieli Kusego.
Choć regiony różne, to zasada jedna: wszystko ma swój czas. Nie psujmy magii oczekiwania – na prawdziwe zapustne szaleństwo jeszcze chwilę poczekajmy!
Szanujmy nasze korzenie i nazywajmy rzeczy po imieniu. Niech tradycja trwa.
Rzeźby wykonane przez lasowiackiego artystę ludowego pana Jana Puka.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *